środa, 29 stycznia 2014

39 dzień.

39 dzień. Dalej ze mną nie lepiej. Z każdym dniem trace nadzieje że cokolwiek zdarzy się pozytywnego. Co z tego że mam czas. Mam tonę wolnego czasu. Mam wsparcie. Mam zapewnioną pensje na 4 miesiące w przód, ale co z tego. Daje mi to tylko taki pseudo spokój. Im bliżej do tej granicy tym moje depresyjne myśli są mocniejsze. Nie mam wiary w to, że cokolwiek potrafię. Nie mam wiary w to, że ktokolwiek spojrzy na mnie inaczej. Nie przez pryzmat moich błędów. Cały czas czuje wewnętrzny niepokój. Natłok myśli które mieszają mi olej w głowie i mielą mózg na miazgę. W sumie jaki mózg? Patrząc z perspektywy czasu na ostatnie moje kilka lat życia. Na to co robiłem, mówiłem i myślałem mam wrażenie jak by mi ktoś ten mózg zmielił mi już dawno ... Wiem czasu nie cofnę, ale pogodzić się też nie potrafię...

Wieczorne drinkowanie lub lekkie chemiczne weekendy nie dają odreagowania tylko to wszytko pogłębiają. Kawa zamiast mnie pobudzać mnie usypia, im więcej jem tym jestem bardziej głodny a sen powoduje coraz mocniejsze zmęczenie. Straciłem do końca poczucie umiaru i złotego środka. Bujam się jednocześnie kręcąc w kółko. Odbijam się od ściany do ściany. Chodzę na wpół żywy i czuje jak by mój mózg dał sobie już na dobre spokój z jakąkolwiek efektowną pracą .... a utrzymywanie uśmiechu na twarzy z każdym dniem jest coraz cięższe i trudniejsze ....


poniedziałek, 20 stycznia 2014

Łóżko mój wróg!

Właśnie minął 31 dzień na wolności. Mały jubileusz, ale niestety to nie jest odpowiedni pretekst aby świętować? 
 
Jednak są pozytywne fakty tego że mam nadmiar czasu. Teoretycznie nadrobiłem większość zaległych rzeczy. Naprawiłem wszystkie pierdoły o jakich żona męczyła mnie przez ostatnie 2 lata ... przecież wcześniej nie było czasu żeby to zrobić. Było tego aż tyle ze zajęło mi to całe pól dnia wliczając przerwy na kawę, ciastko oraz droge do cukierni po to ciastko. Poza tym nadrobiłem czas z synem i wracam do starych pasji. Sporo czytam. Uzupełniam zaległości w serialach i filmach. Niby wszytko ok ale ... następne pytanie ... Co zrobić z reszta czasu. Mam głowę pełna pomysłów na biznes oraz pomysłów na dalszy zawodowy rozwój. Doszedłem do wniosku że najlepiej wychodzi mi planowanie i rozmyślanie. Etap realizacji na razie nie nastąpił w żadnym pomyśle (Poza oczywiście tym blogiem) ... Kończy się tym ze na chwile siadał na łóżku. a ono jak mnie wciąga ... Niby zwykły mebel... nic skomplikowanego ... materac, rama, kocyk i poduszka. Nic bardziej mylnego to jest  potężnie silny i przebiegły przeciwnik. Zaczyna się niewinnie. Siadam na nim z laptopem na kolanach. Po kilku dłuższych chwilach przekonuje mnie jednak że wygodniej mi będzie jak się lekko rozprostuje i zmienię pozycje na pół leżącą. Sięgam po kocyk .. i jestem już ugotowany ... tzn pokonany. Koniec końców leżę pod kocem przełączam bezmyślnie kanały w telewizorze oraz szukam w necie sam nie wiem czemu i tak uciekam dzień za dniem. Podsumowując ostatnie dwa tygodnie na serio sporo czasu przepieprzyłem nawet nie wiem jak i na co ... Było by lepiej jak bym mieszkał w pokoju tylko z biurkiem, krzesłem i laptopem, a łóżko po obudzeniu znikało by na cały dzień.

Nie mam siły wstać z łóżka. Czuje się ze w nie wrosłem.

czwartek, 16 stycznia 2014

CO DALEJ!?

Kilka tygodni temu. Kilka dni przed gwiazdką moja kochana korporacja podziękowała mi za współprace. Spodziewałem się tego od jakiegoś czasu ale jak już stanąłem przed faktem dokonanym nie było fajnie. Pracowałem dla nich prawie 7 lat.
Dla mnie lekkiego pracoholika to jest tak jak by mój dealer powiedział
- "spadaj człowieku .. nie chce nic od Ciebie nie mam nic dla Ciebie ... "

MASAKRA!!!!

Czy da się uzależnić od korporacji? Otóż da się. Może nie od korporacji ale od sposobu organizacji dnia, rozmyciu odpowiedzialności, zadaniowego myślenia, a przede wszystkim braku wolnego czasu. Na wolności jest to największa kara ... co zrobić z nadmiarem czasu .

Narodziło się jedno i podstawowe pytanie
CO DALEJ!?