poniedziałek, 20 stycznia 2014

Łóżko mój wróg!

Właśnie minął 31 dzień na wolności. Mały jubileusz, ale niestety to nie jest odpowiedni pretekst aby świętować? 
 
Jednak są pozytywne fakty tego że mam nadmiar czasu. Teoretycznie nadrobiłem większość zaległych rzeczy. Naprawiłem wszystkie pierdoły o jakich żona męczyła mnie przez ostatnie 2 lata ... przecież wcześniej nie było czasu żeby to zrobić. Było tego aż tyle ze zajęło mi to całe pól dnia wliczając przerwy na kawę, ciastko oraz droge do cukierni po to ciastko. Poza tym nadrobiłem czas z synem i wracam do starych pasji. Sporo czytam. Uzupełniam zaległości w serialach i filmach. Niby wszytko ok ale ... następne pytanie ... Co zrobić z reszta czasu. Mam głowę pełna pomysłów na biznes oraz pomysłów na dalszy zawodowy rozwój. Doszedłem do wniosku że najlepiej wychodzi mi planowanie i rozmyślanie. Etap realizacji na razie nie nastąpił w żadnym pomyśle (Poza oczywiście tym blogiem) ... Kończy się tym ze na chwile siadał na łóżku. a ono jak mnie wciąga ... Niby zwykły mebel... nic skomplikowanego ... materac, rama, kocyk i poduszka. Nic bardziej mylnego to jest  potężnie silny i przebiegły przeciwnik. Zaczyna się niewinnie. Siadam na nim z laptopem na kolanach. Po kilku dłuższych chwilach przekonuje mnie jednak że wygodniej mi będzie jak się lekko rozprostuje i zmienię pozycje na pół leżącą. Sięgam po kocyk .. i jestem już ugotowany ... tzn pokonany. Koniec końców leżę pod kocem przełączam bezmyślnie kanały w telewizorze oraz szukam w necie sam nie wiem czemu i tak uciekam dzień za dniem. Podsumowując ostatnie dwa tygodnie na serio sporo czasu przepieprzyłem nawet nie wiem jak i na co ... Było by lepiej jak bym mieszkał w pokoju tylko z biurkiem, krzesłem i laptopem, a łóżko po obudzeniu znikało by na cały dzień.

Nie mam siły wstać z łóżka. Czuje się ze w nie wrosłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz